Dlaczego ludzie rodzą się z różnym typem umysłu? Czemu jedna osoba ma umysł typu I a kolejna umysł typu IV? Skąd to się bierze i od czego zależy to, z jakim umysłem się rodzisz? To kwestia genów? Nawet jeśli, to gdzieś to się musiało zacząć. A jeśli człowiek z typem umysłu I, będzie miał dziecko z człowiekiem z typem umysłu IV, to dziecko urodzi się z którymś z tych typów, czy urodzi się na przykład z typem umysłu III? Szkoda, że nie możemy o tym decydować. Ale nie. To nie jest kwestia genów. Możemy przybrać po rodzicach pewne cechy ale czy nie jest tak, że ludzie nie rodzą się z charakterem? Charakter przecież kształtuje się w dzieciństwie i z biegiem czasu a na to z kolei wpływa mnóstwo czynników. Zaczynamy być człowiekiem od zera.
Poczytałam sobie trochę o rodzajach umysłowości i nie wiem czy znam siebie na tyle, żeby móc stwierdzić, który rodzaj pasuje właśnie do mnie. Raczej jestem zadowolona z tego, jaki posiadam umysł. Ciekawe czy osoby, które nie posiadają przerostu intelektualnego, mają tę świadomość i czują się przez to pokrzywdzone.
Własne Ja
Tożsamość to wizja własnej osoby. Czy człowiek, którego ogarnia niezadowolenie ze swojego własnego, Ja nie stara się mydlić mu oczu? Kto choć raz nie poczuł się zakłopotany ujrzawszy swoje odbicie w lustrze czy przeglądający swoje zdjęcia? Często nam się wydaje, że jesteśmy tacy, jacy chcielibyśmy być. Idealizujemy swoją osobę albo przypisujemy jej różne cechy, których w prawdzie nie posiadamy. Nie chcemy konfrontować się z obrazem własnej osoby. Nie dorównujemy ideałowi własnej osoby. Kim naprawdę jesteś a kim chciałbyś być? Czy nie przypisujesz sobie czasem cech, które zupełnie do Ciebie nie należą? Zastanów się. Jaki jest dystans pomiędzy Twoim prawdziwym Ja a tym idealnym? Ile poświęcasz uwagi na poznawanie siebie? Znajomość siebie daje nam samokontrolę nad naszymi działaniami. Potrafimy przewidzieć ich konsekwencje. Zastanawiam się czy postrzegam sama siebie błędnie, tak jak większość ludzi. Badania wykazały, że aż 80% ludzi postrzega siebie błędnie. Jesteśmy przekonani, że znamy siebie najlepiej i najwięcej, dlatego rodzi się w nas błędne postrzeganie siebie. Podobno to inny człowiek zna nas lepiej niż my sami siebie. Biorąc pod uwagę fakt, że nie patrzy na nas przez żaden pryzmat, można się z tym po części zgodzić. Nikt nigdy nie pozna nas w stu procentach, to oczywiste. Człowieka poznaje się latami. Ja mam w swoim gronie przyjaciół taką osobę, którą znam całe swoje życie, i choć czasem wydawało mi się, że dobrze ją znam, to do dziś potrafi mnie czymś zaskoczyć. Bywa, że odkryję w niej cechę, o której wcześniej nie widziałam. W takim razie poznawanie drugiego człowieka jest czasochłonne, dlatego chciałabym mieć pewność co do tej drugiej osoby, decydując się na to, żeby mnie poznała. Mam za sobą wiele doświadczeń, o których mogłabym mówić godzinami. Myślę, że poznanie mnie zajęłoby trochę czasu. Osoby poznają siebie wzajemnie, dlatego można potęgować ten czas w nieskończoność. To mnie fascynuje - poznać kogoś, związać się z nim i wzajemnie poznawać latami; opowiadać sobie swoje życie i dochodzić do czegoś wspólnie. Budować wspólną przyszłość. Czy nie na tym polega prawdziwy związek? Przecież tyle to właśnie zajmuje a my mamy czas. Powtórzę, mamy czas. Nie boję się otwierać przed ludźmi. Boje się bardziej tego, że całe moje zaangażowanie pójdzie na marne. Owszem, dam się poznać tej drugiej osobie, będziemy rozmawiać godzinami, dniami, latami ale może pojawić się obawa, że ta osoba i tak nas opuści. Wtedy pojawi się myśl, czy aby na pewno nie zmarnowałam tego czasu? Zaczynam coś budować a potem muszę to zburzyć, niezacne. Kim byście chcieli być, gdybyście nie byli tym, kim jesteście? A może w pełni akceptujecie siebie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz