Kiedy czujemy się samotnie, sięgamy po różne substancje, żeby poczuć się lepiej. Redukują uczucie smutku. Efekt jest krótkoterminowy.
Na przykład alkohol. Pijemy coraz więcej bo organizm przyzwyczaja się do ilości spożywanego alkoholu. Na początku bawimy się świetnie, ale potem wprawia w nas w zły nastrój i przygnębienie. Sięgamy po więcej, żeby o tym nie myśleć. Jesteśmy zmęczeni, nic nam się nie chce a kaca zapijamy, więc koło się zamyka. Picie tylko po to, żeby nie myśleć, nie prowadzi do niczego dobrego. Przeciwnie, będziemy czuć się coraz gorzej zwiększając ilość. Skończy się na tym, że będziemy pić przy każdej okazji. Z nudów, z powodu wolnego, na zły nastrój, na dobry. Bo jeśli pijemy często, to dzień bez alkoholu powoduje u nas niedosyt czegoś, co daje nam równowagę psychiczną. Brak koncentracji, wkurwienie.
Najważniejsza jest rodzina i zdrowie.
Dla mnie nałogi, uzależnienie się, wpadnięcie w alkoholizm, świadczy o słabości. Kto świadomie niszczy swoje życie i marnuje swój potencjał bo nie potrafi skończyć, jest słaby. Dochodzi do momentu, że ma dość ale nie kończy. Jak można nie przestać widząc do czego to prowadzi? Mówię o późniejszym stadium, kiedy przestajesz się bawić a zaczynasz potrzebować. Wszystko co w nadmiarze nie jest dobre.
Odstawiłam wszystko z dnia na dzień i czuje się dobrze. Jestem bardziej produktywna. Wybawiłam się, było fajnie ale czas przystopować. Zadbać o swoją przyszłość. To są najlepsze lata mojego życia ale nie chcę ich wspominać licząc pieniądze do następnej wypłaty. Jeśli chcę kiedyś mieć wygodne życie, muszę zaprzestać i zachować rozsądek. Za 10 lat nikogo nie będzie obchodziło to, że nic w życiu nie osiągnęłam bo w młodości dużo piłam, miałam depresję czy zmarła mi bliska osoba.
Nie ciągnie mnie. Chcę zacząć żyć tak, jak kiedyś. Budowanie swojego szczęścia i podejścia nie trwa dwa dni. Budowanie wymarzonej sylwetki też nie. Trzeba się temu oddać i mieć silną wolę. Z autopsji wiem, że wystarczy jedna impreza, żeby wybić się z rytmu. Znam swoje możliwości i będę twarda.
Jeszcze niedawno uciekałam od problemów, codzienności, obowiązków. Postrzegałam je źle. Teraz dążę do zapanowania i kontroli nad własnymi emocjami i życiem. Da się żyć bez niczego. Zrozumiałam to w porę i jestem gotowa, na takie zmiany. Każdy kiedyś otworzy oczy. Nie mówię, że mamy rezygnować ze wszystkiego. Ale, żeby do czegoś dojść, trzeba myśleć nad tym co się robi i kiedy się robi. Chcesz pić szampana czy piwo z tesco?
-----------------
Jeśli nie weźmiesz niczego, co Ci zaszkodzi, nie jesteś ćpunem. Jeśli nie propagujesz tego i robisz to tylko dla siebie. Możesz próbować wszystkiego, co jest na rynku, ale mieć umiar i świadomość. Bo wszystko jest dla ludzi.
Są trzy nurty, które wyrażają poglądy na ten temat:
Nacjonalizm - masz nic nie brać.
Anarchizm - bierz i nie myśl o konsekwencjach.
Oi - bierz, pij dopóki Ci nie szkodzi.
Rzeczy mają swoja stałą definicję. Każda używka może być, czy nawet jest narkotykiem. Kawa, czekolada, papierosy, alkohol, narkotyki, seks - wszystko wchodzi. Każda substancja wydziela w naszej głowie związki, które uzależniają bo powodują u nas szczęście. Stale coś zażywamy bo chcemy czuć się dobrze.
Starajmy się poruszać w jednym toku rozumowania i nie komplikować. Dla każdego każdy termin może mieć inne znaczenie. Uważam, że warto czasem wyczerpująco obeznać się w temacie zanim coś weźmiemy. Fora, skład, definicje.
Siedziałam dziś na imprezie siedem godzin bez niczego i świetnie się bawiłam. Da się?
piątek, 30 stycznia 2015
środa, 21 stycznia 2015
Po co się wkurwiać?
Potrzebna nam modernizacja. Czyli nowe poglądy, założenia, podejście. Podoba mi się filozofia Artura Schopenhauera. Mówi o tym, że światem rządzi wola, człowiekiem rządzą pragnienia a sensem ludzkiego życia jest doświadczenie cierpienia i nienasycenie. Nie jest on pesymistą, ale moim zdaniem realistą. Bo postrzega świat tak jak on wygląda.
Inny filozof Friedrich Nietzsche twierdzi, że rzeczywistość jest zjawiskiem subiektywnym. Każdy widzi ją na swój sposób. Popycha on ludzi do tego, aby szukali w sobie wewnętrznej siły i nie stali w miejscu.
Nie powinno się winić innych za swoje wkurwienie. Problem przeważnie leży w nas.
Ostatnio chyba jestem dla ludzi taka, jak sama chciałabym być traktowana. Zrozumiałam, że moje oczekiwania były zbyt duże. Czułam się zawiedziona bo ktoś ich nie spełnił. I nie powinnam być zła na tę osobę, tylko na siebie. Stworzyłam sobie w głowie obraz iluzji, w której chciałabym żyć. Takiej, która nie istnieje.
Pogodziłam się z tym i chcę iść dalej. Jestem sama? Trudno.
Przejebałam wszystkich królów, bo nie umiem nimi gospodarować. Jestem niezdecydowana, leniwa, szalona i upierdliwa. Jest tego więcej ale po co się przejmować?
Zapomniałam o bardzo ważnej rzeczy - o sobie.
Dlatego przestałam robić to co lubię i zastąpiłam to szukaniem szczęścia w innych ludziach. Nie chcę być zbyt emocjonalna. Staram się więc we wszystkim widzieć dobre strony. Przywrócić równowagę i pozbyć się skrajności. Nie szukajmy dziury w całym. Nie analizujmy. Niech naszym priorytetem będziemy my sami. Podobno jak coś ma się zdarzyć, to się zdarzy. Lepiej nastawić się negatywnie, żeby się mile zaskoczyć. Nie liczę już na nic.
A facet? Biegałby, szukał kontaktu. Skoro tego nie robi znaczy, że go nie interesuje. Trudno. Najgorsze co może być, to utrata godności przez desperację.
Czuje się dobrze.
Wkurwiasz na cały świat i ludzi, że nie potrafią zaspokoić Twoich oczekiwań? Żyj własnym życiem i ciesz się nim. Ludzi nie zmienisz.
Facet nie zacznie spuszczać wody w kiblu ani opuszczać klapy. Zrozum, uszanuj, zostaw. Są rzeczy, których nie zmienisz. Nie wymagaj nic od ludzi. Jak będą chcieli, sami wykażą inicjatywę. Nie bądź zależny od ludzi. Nie bądź kulą u nogi ani nie próbuj nikogo zmieniać.
Skup się na sobie.
Chcesz przyciągać czy odpychać?
Trzeba swoje ucierpieć.
Myliłam się mówiąc, że miłości nie ma. Ludziom brakuje związków, przy których traci się świadomość. Chodzi się w skowronkach. Czuje mobilizację i nagły przypływ szczęścia. Związków, które wytwarzają się w naszej głowie kiedy nam się układa w życiu uczuciowym. Zbyt długi odstęp powoduje, że jesteśmy zgorzkniali, surowi dla samych siebie i wiecznie niezadowoleni. - Wkurwiamy się.
"Kobieta może być przyjaciółką mężczyzny, lecz by uczucie to trwało, niezbędnie jest wesprzeć je odrobiną fizycznej antypatii."
Często kiedy przychodzę do przyjaciela nie w humorze i zastanawiam się co mi jest, on odpowiada bezpośrednio i bez namysłu:
- Seksu Ci trzeba!
"Koniec końców kocha się swą żądzę, a nie to, czego się pożąda."
Inny filozof Friedrich Nietzsche twierdzi, że rzeczywistość jest zjawiskiem subiektywnym. Każdy widzi ją na swój sposób. Popycha on ludzi do tego, aby szukali w sobie wewnętrznej siły i nie stali w miejscu.
Nie powinno się winić innych za swoje wkurwienie. Problem przeważnie leży w nas.
Ostatnio chyba jestem dla ludzi taka, jak sama chciałabym być traktowana. Zrozumiałam, że moje oczekiwania były zbyt duże. Czułam się zawiedziona bo ktoś ich nie spełnił. I nie powinnam być zła na tę osobę, tylko na siebie. Stworzyłam sobie w głowie obraz iluzji, w której chciałabym żyć. Takiej, która nie istnieje.
Pogodziłam się z tym i chcę iść dalej. Jestem sama? Trudno.
Przejebałam wszystkich królów, bo nie umiem nimi gospodarować. Jestem niezdecydowana, leniwa, szalona i upierdliwa. Jest tego więcej ale po co się przejmować?
Zapomniałam o bardzo ważnej rzeczy - o sobie.
Dlatego przestałam robić to co lubię i zastąpiłam to szukaniem szczęścia w innych ludziach. Nie chcę być zbyt emocjonalna. Staram się więc we wszystkim widzieć dobre strony. Przywrócić równowagę i pozbyć się skrajności. Nie szukajmy dziury w całym. Nie analizujmy. Niech naszym priorytetem będziemy my sami. Podobno jak coś ma się zdarzyć, to się zdarzy. Lepiej nastawić się negatywnie, żeby się mile zaskoczyć. Nie liczę już na nic.
A facet? Biegałby, szukał kontaktu. Skoro tego nie robi znaczy, że go nie interesuje. Trudno. Najgorsze co może być, to utrata godności przez desperację.
Czuje się dobrze.
Wkurwiasz na cały świat i ludzi, że nie potrafią zaspokoić Twoich oczekiwań? Żyj własnym życiem i ciesz się nim. Ludzi nie zmienisz.
Facet nie zacznie spuszczać wody w kiblu ani opuszczać klapy. Zrozum, uszanuj, zostaw. Są rzeczy, których nie zmienisz. Nie wymagaj nic od ludzi. Jak będą chcieli, sami wykażą inicjatywę. Nie bądź zależny od ludzi. Nie bądź kulą u nogi ani nie próbuj nikogo zmieniać.
Skup się na sobie.
Chcesz przyciągać czy odpychać?
Trzeba swoje ucierpieć.
Myliłam się mówiąc, że miłości nie ma. Ludziom brakuje związków, przy których traci się świadomość. Chodzi się w skowronkach. Czuje mobilizację i nagły przypływ szczęścia. Związków, które wytwarzają się w naszej głowie kiedy nam się układa w życiu uczuciowym. Zbyt długi odstęp powoduje, że jesteśmy zgorzkniali, surowi dla samych siebie i wiecznie niezadowoleni. - Wkurwiamy się.
"Kobieta może być przyjaciółką mężczyzny, lecz by uczucie to trwało, niezbędnie jest wesprzeć je odrobiną fizycznej antypatii."
Często kiedy przychodzę do przyjaciela nie w humorze i zastanawiam się co mi jest, on odpowiada bezpośrednio i bez namysłu:
- Seksu Ci trzeba!
"Koniec końców kocha się swą żądzę, a nie to, czego się pożąda."
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Marnowanie czasu na ludzi.
Po co mam inwestować w coś, co w przyszłości nie przyniesie mi zysków? Patrzę zupełnie praktycznie.
Lubię dzielić się czasem i opowiadać o tym, co mnie interesuje. Lubię też słuchać innych. Jeśli mam zacząć dzielić się swoim życiem to chcę mieć gwarancje, że wszystko co z siebie dam, nie pójdzie w pizdu.
Nie mówię tu o wielkim zaangażowaniu i przysiędze "na zawsze". Cenię święty spokój jak nic na świecie. Ale o relacji, która jest szczera i taktowna.
Czasem za czas, który poświęcamy, płacimy za wysoką cenę. Wydaje nam się, że w końcu mamy komu zaufać i świetnie się bawimy. W końcu czujemy, że jesteśmy szczęśliwi. Wtedy w głowie rodzi się sygnał, że coś jest nie tak bo znamy ten świat. Nie jest bajką, ani filmem. Ludzie mają nas w dupie.
Ty też tylko nieświadomie.
Kiedyś wierzyłam w pocieszenie. Że w momencie, kiedy upadasz, masz oparcie. Mimo to, wiedziałam, że najlepszą taktyką jest - licz tylko na siebie. Przyjaciel według definicji powinien nas wspierać. Musimy pamiętać jednak, że każdy ma swoje życie. I swoje problemy. Biorę pod uwagę te rzeczy, mimo to i tak się zawiodłam. Nie na co dzień człowiek się gubi. Dochodzi do momentu, kiedy już nie potrafi radzić sobie sam. I wtedy jak nigdy potrzebuje kogoś, kto szczerze go wesprze. Zaczęłam dbać o swoich przyjaciół kiedy zobaczyłam jak się czują bez wsparcia. Żeby nie czuli się tak przeze mnie.
Przyszedł taki moment, że znowu czułam się samotnie. Nie mogłam usiedzieć w domu. Dlatego ciągle mnie nie było.
Możesz obracać się dzień w dzień w towarzystwie ale wieczory są zawsze ponure. Ucieczka od rzeczywistości poprzez niecodzienną codzienność, czyli robienie wszystkiego, żeby było inaczej i ciekawiej. Miłość do spontaniczności. Życie na całego etc. Te hasła przez chwilę sprawiają, że nasze życie wygląda ciekawie ale kiedy stracisz kontrolę nad tym co myślisz i czujesz, znajomi znikają. Psujesz im zabawę. I nagle zostajesz sam jak palec. Masz dość imprez, choć pijesz coraz więcej. Chcesz ustabilizować swoje życie i znaleźć coś stałego co nie zniknie, tylko będzie Cię wspierać, pomoże Ci stanąć na nogi. Ale człowiek się posłuży i wraca do przeszłości.
Nie wierzę, że ludzie się zmieniają z dnia na dzień. U każdego Przychodzi taki moment, że chcemy wsparcia i miłości ale to mija. Bo to są chwile słabości.
Nie zmienisz natury człowieka. Człowiek nie jest monogamistą. Ludzie tylko służą się sobą.
Zależy im kiedy nie mogą czegoś dostać. Musisz przejść przez piekło, żeby zrozumieć.
Nie masz przyjaciół ale bądź przyjacielem.
A miłość? To się zdarza rzadko i zazwyczaj kończy porażką. Ale lepszą opcją jest czuć się samotnie, niż być z byle kim.
Ja to czuję w mniejszym stopniu. Mam nowe cele.
Lubię dzielić się czasem i opowiadać o tym, co mnie interesuje. Lubię też słuchać innych. Jeśli mam zacząć dzielić się swoim życiem to chcę mieć gwarancje, że wszystko co z siebie dam, nie pójdzie w pizdu.
Nie mówię tu o wielkim zaangażowaniu i przysiędze "na zawsze". Cenię święty spokój jak nic na świecie. Ale o relacji, która jest szczera i taktowna.
Czasem za czas, który poświęcamy, płacimy za wysoką cenę. Wydaje nam się, że w końcu mamy komu zaufać i świetnie się bawimy. W końcu czujemy, że jesteśmy szczęśliwi. Wtedy w głowie rodzi się sygnał, że coś jest nie tak bo znamy ten świat. Nie jest bajką, ani filmem. Ludzie mają nas w dupie.
Ty też tylko nieświadomie.
Kiedyś wierzyłam w pocieszenie. Że w momencie, kiedy upadasz, masz oparcie. Mimo to, wiedziałam, że najlepszą taktyką jest - licz tylko na siebie. Przyjaciel według definicji powinien nas wspierać. Musimy pamiętać jednak, że każdy ma swoje życie. I swoje problemy. Biorę pod uwagę te rzeczy, mimo to i tak się zawiodłam. Nie na co dzień człowiek się gubi. Dochodzi do momentu, kiedy już nie potrafi radzić sobie sam. I wtedy jak nigdy potrzebuje kogoś, kto szczerze go wesprze. Zaczęłam dbać o swoich przyjaciół kiedy zobaczyłam jak się czują bez wsparcia. Żeby nie czuli się tak przeze mnie.
Przyszedł taki moment, że znowu czułam się samotnie. Nie mogłam usiedzieć w domu. Dlatego ciągle mnie nie było.
Możesz obracać się dzień w dzień w towarzystwie ale wieczory są zawsze ponure. Ucieczka od rzeczywistości poprzez niecodzienną codzienność, czyli robienie wszystkiego, żeby było inaczej i ciekawiej. Miłość do spontaniczności. Życie na całego etc. Te hasła przez chwilę sprawiają, że nasze życie wygląda ciekawie ale kiedy stracisz kontrolę nad tym co myślisz i czujesz, znajomi znikają. Psujesz im zabawę. I nagle zostajesz sam jak palec. Masz dość imprez, choć pijesz coraz więcej. Chcesz ustabilizować swoje życie i znaleźć coś stałego co nie zniknie, tylko będzie Cię wspierać, pomoże Ci stanąć na nogi. Ale człowiek się posłuży i wraca do przeszłości.
Nie wierzę, że ludzie się zmieniają z dnia na dzień. U każdego Przychodzi taki moment, że chcemy wsparcia i miłości ale to mija. Bo to są chwile słabości.
Nie zmienisz natury człowieka. Człowiek nie jest monogamistą. Ludzie tylko służą się sobą.
Zależy im kiedy nie mogą czegoś dostać. Musisz przejść przez piekło, żeby zrozumieć.
Nie masz przyjaciół ale bądź przyjacielem.
A miłość? To się zdarza rzadko i zazwyczaj kończy porażką. Ale lepszą opcją jest czuć się samotnie, niż być z byle kim.
Ja to czuję w mniejszym stopniu. Mam nowe cele.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)