niedziela, 29 stycznia 2017

Podupadam.

Pięknie jest. Różowe niebo. Ale mam już dość tej ponurej zimy. Z czego wynika mój brak mocy? Jestem tak wyssana z energii, że nie mam siły stać. Ciągle śpię. W ogóle bym nie wychodziła z łóżka, podłoże psychiczne? Śnieg pada poziomo.

Sny przeplatają się z rzeczywistością. Dawno nie śniłam.
Ale już wiem co mi odbiera energię do życia. Smutek i brak mocy. Bo wiem, że nie mogę z nim być. Teraz już sam kontakt nie wystarcza. Co z tego. Chcę go.

Bardzo pomógł mi wolny dzień. Pół dnia gotowałam, pół sprzątałam i siedziałam ze zwierzaczkami i Martą. Najlepszy pakiet wsparcia, jaki można otrzymać siedząc w domu. Ogarnęłam się.

Sprawiasz wrażenie kogoś, od kogo trzeba trzymać się z daleka, żeby trzymać ludzi na dystans. Pozujesz na kogoś.


A tak poza tym. Ona wie. Jest dla mnie miła bo wie, że mam problem.

piątek, 27 stycznia 2017

Dezorientacja.

Jak w oku cyklona, widzisz jak wszystko wokół się rozpada. Jednak dostajesz kopa na rozpęd. Zakładam, że wszystko stracone więc idę dalej. Wszystko staje się jasne kiedy przestajesz udawać, że jest dobrze. Wiem, że za jakiś czas spojrzę na to inaczej. Doskonale wiem jak wtedy zareaguję. Pomyślę dlaczego tyle czasu dawałam metaforycznie ruchać się w dupe? Czemu pozwalałam sobie na to? Otwórz oczy. Bardzo ważny jest szacunek do siebie, prawda? Kogo obchodzi dlaczego Twoje zachowanie wskazuje na kompletny brak rozwagi. Chciałabym nie mieć żalu ale przyszłość widzę bardzo pozytywnie.

Zawsze potrafiłam to usprawiedliwić. Dziś już nie mam na to siły. Wbrew woli przestałam uciekać, żeby rozwiązać ten problem. Zamieniłam się w domino, które muszę pozbierać

Czuję trochę jakby czas działał wstecz. Cofam się do pewnego momentu gdzie to wszystko się zaczęło. Moja efektywność spada. Ostatnim razem potrafiłam stworzyć nieprzenikliwą barierę. Ciągle jednak patrzę w ten zasrany telefon. Mam nadzieję, że z przyzwyczajenia. Za to mam
odwagę czuć się źle. Odcienie różu znikną. Wszystko co złe trzeba wykorzystać na swoją korzyść więc chcę wykorzystać każdy dzień. Spontan i nieprzewidywalność, słowa klucze. Na tym polega młodość. Ponoć jestem zagubiona. Możliwe, jednak doskonale wiem co czuję.

***

Kiedy ktoś gra na zwłokę, udajesz, że to kupujesz. Nie godzisz się z prawdą lub obserwujesz dalszy przebieg sytuacji. Przewaga?

Jesteś obserwatorem. Wiele można wyczytać z ludzi. Nie zawsze mają świadomość co widać ale czekasz na odpowiedni moment, żeby to wykorzystać.


Natomiast słowa dobrze podane świadczą o wprawie. Jeśli ktoś próbuje się uzewnętrznić i nie wie jak to ubrać w słowa, całkiem możliwe, że pierwszy raz się na to zdobył.


*


C
zas stop. Bezwład i błogostan. Oczy miałam smutne do wczoraj. Nie chcę oglądać się za siebie.

..ale wciąż o nim myślę.

niedziela, 22 stycznia 2017

W afekcie.

Tylko on może kurwa sprawić, że wyjdę na pojebaną. Tracę rozum. Dlaczego nie mogłam odpuścić? Za bardzo mi zależało. No tak. W takich sytuacjach pięknie widać jak mocno tracę czas. Przy czym wychodzę na desperatkę i kobietę bez godności i szacunku do siebie. Przepraszam? Że chciałam trochę jego? Oczywiście przesadzam. Poniosło mnie. Miarą wkurwienia jest to jak Ci zależy. Widocznie za bardzo. Jeszcze raz zadam to pytanie. Przepraszam? Może i ja nie chcę tego czuć? Być normalna? Na siłę wykorzystywać każdą okazję ze strachu, że więcej się nie pojawi? To jest chujowe jeśli działa w jedną stronę. Miło, że na co dzień istnieje załagodzenie w postaci kontaktu. Ale jeszcze nie nadeszły czasy black mirror.

Tęsknię za dobrze przespaną nocą. Mogłaby być przespana jeśli na nic bym nie liczyła. A obiecałam sobie, że nie będę. Umiem nad tym zapanować. Co za beznadziejny czas. Dlaczego ktoś powoduje, że nie jesteś sobą? Przedstawiasz swoją osobę w najgorszym świetle, starasz się bez zasługi. Głupio mi, wiecie? Bo mogłam to rozegrać inaczej i nie mieć wrażenia, że wszystko zjebałam. Ale podtrzymywanie czegoś na siłę tworzy iluzję. Już nie wiem czy mam tak zaćmiony mózg czy może nie potrafię myśleć racjonalnie? Chciałabym być szczera ale nie wiem czy to nie zbyt wiele. Pisząc jednak staję na nogi więc powiedzmy, że zostawię wszystko w tym poście.
 

Chciałabym jedynie pozbyć się tego fatalnego uczucia. Być może normatywne i adekwatne do sytuacji ale mało przyjemne. Mam wrażenie jakbym stała przed wyborem. Olać to wszystko i stracić jednocześnie (powinnam być na to gotowa) czy żyć w iluzji i zwykłej relacji. Trochę się pogubiłam. Wiem co ja chcę i wiem co chce moje serce. Nie zawsze są w zgodzie ale po czasie umiesz słuchać rozumu. Ostatnio towarzyszy mi pewna dezorientacja. Chciałabym wiedzieć o co chodzi ale boje się usłyszeć. Jestem zmieszana między tym jaka jest moja rzeczywistość a tym jak reaguje. Obstawiam, że w normalnych okolicznościach zachowałabym się inaczej ale kontrolę przejmują emocje. Obwiniam się. Zamydlam potrzebę tworząc jej brak. Trochę napadało a mydło powoli się kończy.

Nie podoba mi się to wracanie do punktu wyjścia. Stałam na nogach.
Jestem wkurwiona na siebie bo coś z góry założyłam i tego powinnam się trzymać.
Bo przeżywam. Po co?