Mój dzisiejszy chaos: Czy niecierpliwość jest aktem desperacji? Czy nie jest tak, że czasem nieświadomie staramy się być kimś, kim nie jesteśmy? "Dopiero gdy stracimy wszystko, jesteśmy zdolni do wszytskiego." - Doświadczyliście tego? Czy jesteście siebie świadomi? Czy potraficie to wykorzystać? Macie tak czasem, że doskonale wiecie czego chcecie, a po chwili jednak nie wiecie? Skąd się biorą wątpliwości i czemu one służą? Prawdą jest to, że czasem za dużo myślimy. Szukamy dziury w całym. Ile daje nam świadomość?
Dziś myślałam o poświęceniu. Mam wrażenie, że nie warto, to nam szkodzi. Myślę sobie jakby wyglądało moje życie, gdybym nie poświęciła tyle komuś w przeszłości. Z jednej strony absolutnie tego nie żałuję, bo wiele dzięki temu zrozumiałam, a z drugiej tak. Nie zawsze potrafię wytłumaczyć o co mi chodzi. Nie musicie tego rozumieć. Mówiąc, że to nam szkodzi miałam na myśli to, że za bardzo przestaje nam zależeć na sobie, a za bardzo na tej drugiej osobie. Olewamy niektóre rzeczy, nie możemy się skupić. Podam banalny przykład - Myślisz o nim/niej, nie uczysz się bo jesteś zajęta/y myśleniem o tym, co między wami zaszło, dostajesz pałę. Mimo tego, że można było poświęcić temu godzinę lub dwie. Myślenie zajmuje nam dużo czasu. Melancholia jest przytłaczająca. Sama się gubię w swoich myślach. Dlaczego czasem nie możemy po prostu przestać myśleć? Każdy z nas szuka takiej osoby, która go zrozumie. Każdy chcę mieć osobę, która będzie. Każdy z nas szuka miłości. W prawdziwej miłości nie trzeba się zastanawiać, nie ma wątpliwości. Płyniesz. Kierujesz się sercem. Skąd te wszystkie komplikacje skoro wydaje się to takie łatwe? Nikt nie chce być sam. Może sami nie wiemy czego nam trzeba. Zastanawiam się też dlaczego tak mocno pragnąc tego uczucia, zaczynamy miewać wątpliwości bądź wycofujemy się, kiedy pojawia się ta okazja. To ze strachu? Ludzie boją się związków? Dlaczego? To jest wspaniałe, z czasem ludzie się do siebie przyzwyczajają. To tylko kwestia czasu. Zamiast myśleć, może po prostu trzeba iść na całość, przecież zawsze można się wycofać. Ja wierzę w miłość. Nie rozumiem ludzi, którzy w nią nie wierzą. Są tacy, którzy raz się zawiedli i skreślają ją tracąc nadzieję. Przecież nie zawsze trafiamy na właściwą osobę. Człowiek musi doświadczyć odrzucenia, żeby mógł się rozwijać. Przeszłość blokuje nam przyszłość, więc trzeba się z nia rozprawić. Iść dalej. Przeszłość jednak lubi o sobie przypominać, to nie jest fajne. Ciekawi mnie jednak przyszłość. Jestem niecierpliwa bo nie mam pojęcia co się wydarzy. Chcę już tego doświadczyć. Czuję, że czeka mnie naprawdę dużo dobrych rzeczy. Muszę tylko poczekać. Tak więc czekam i tym kończę swojego posta.