poniedziałek, 26 maja 2014

Praca nad sobą, autorytet, strach.


Praca nad sobą
Wszyscy umieją gadać. I zwykle się na tym kończy. Wiem po sobie. Dlaczego niektórzy ludzie nie pracują nad sobą? Może im się wydaje, że czegoś się nauczyli ale czy wprowadzili to w życie? Uczymy się na błędach, owszem. Często wchodzimy też do tej samej rzeki. Mimo nabytej wiedzy i tak nie stosujemy się do własnych rad. Może czas to zmienić?

Ja po sobie zauważyłam pewne zmiany. Zauważyłam, że nawyki nie są z kosmosu i da się je łatwo ogarnąć. Sama istota rzeczy nas przeraża bo skupiamy się bardziej na ogromie pracy, który nas czeka niż na samym jego celu. Zamiast zastanawiać się nad tym... no właśnie, do roboty. Jestem świadoma swoich niedociągnięć i ciągle powtarzam sobie, że chcę to zmienić ale do tej pory tracę tylko czas.

Coraz bardziej widzę, jak wiele pracy musimy włożyć w samych siebie, żeby dojść do czegoś w życiu. Ile jest ludzi bez wykrztałcenia, którzy coś zdziałali swoim umysłem, a ile takich, którzy mają zachwycające wykształcenie i nie mogą znaleźć pracy? Tak, wiem, że teraz bez wykrztałcenia nie ma nic ale ja przedstawiam tę sytuację z perspektywy człowieka jako osoby. Są ludzie, którzy nie myślą. Nie mają głębszych przemyśleń, nie budują własnej osoby. Skupiają się jedynie na tym, czego się od nich wymaga. Czyli chcą zdobyć wykształcenie i nabyć wiedzę, która jest im niezbędna do wykonania zawodu. I chociaż mają oni same piątki w szkole i uczęszczają do najlepszych szkół to bez swojego ducha walki, parcia na szkło, potencjału czy samej chęci roziwjania się jako człowiek, niewiele mogą osiągnąć. (Możecie mnie źle zrozmieć ale staram się to przekazać w najjaśniejszy sposób, tak jak ja to widzę.) Mówię o tym, że w pewnych kwestiach nie wystarczy wiedza książkowa. Trzeba pokierować się własnym rozumem, kombinować, umieć dogadać się z ludźmi. Bo co z tego, że znam cały kodeks prawny na pamięć jak nie umiem zawalczyć o swojego klienta dobrymi argumentami? Trzeba myśleć. Być cwanym i silnym. Takie jest życie. Wszystko zależy od tego jak my sami będziemy sobie z tym radzić. Przykładowo, kiedy kłóci się dwójka ludzi, dalsze losy zależą od tego jak to rozegrasz. A żeby to dobrze rozegrać musisz myśleć. Zapomnij o swojej odrębności i zawalcz o swoje. Ważne jest, żeby nie bać się mówić co się myśli. Oczywiście z wyczuciem. Przy każdej tego typu sytuacji trochę poznajesz siebie. I możesz to potem wykorzystać.

Chcę dobrze znać swoje możliwości bo wiele jeszcze nie wiem. Czasem posługuję się innym człowiekiem. Jak? Korzystam z jego wiedzy. Łączę wątki i wyciągam wnioski. Ciężko rozwijać się w odosobnieniu. Ja muszę obserwować ludzi i ich zachowania. Bardzo lubię poznawać ludzi bo zawsze dowiem się czegoś ciekawego. Każdy inny człowiek jest w stanie przekazać mi coś nowego, czego nie wiem. W ten sposób poszerza się mój światopogląd i łatwiej jest mi patrzeć z różnych perspektyw. Zastanów się. Czy nie lepiej byłoby bazować na własnym doświadczeniu i zdobtej wiedzy, niż dowidzieć się czegoś od innych i kierować się tym? Co z tego, że wiesz. Musisz to pojąć i zrozumieć. Bo nam często się wydaje, że coś rozumiemy a dopiero, kiedy tego doświadczymy, to widzimy, że tak naprawdę było inaczej.

Autortet
Niektórzy ludzie mają swój autorytet. Autorytet to Twój wzór. Ktoś, kto Ci imponuje i chcesz powielać jego styl bycia, ideologię. Nie wiem czy warto jest się na kimś wzorować pod tym względem. Uważam, że lepiej jest szukać własnej drogi. Naśladując innych uśmiercamy siebie. A kim jesteśmy nie mając własnych upodobań? Jesteśmy fałszywi. I to sami przed sobą. Tracisz czas bo zamiast skupiać się na sobie i swoim rozwoju, skupiasz się na swojej bezwartościowej osobowości wzorowanej na kimś innym. Ludzie się różnią. Kiedy zaczęłm poznawać siebie to chwilami byłam zdumiona. Ale nie chcę zrezygnować z tego co lubię. Jeśli komuś to nie odpowiada to niech odwróci się na pięcie. Autorytet pod względem pomocy w zrozumieniu świata a nie przybierania wartości, jest dobre. Ktoś kto ma sensowne podejście do życia, które sam chciałbyś mieć jest czymś, na co ta osoba sama sobie zapracowała. Czyli idziesz na łatwiznę bo zamiast sam poznawać prawdę, przyjmujesz jego względy od tak. Poza tym zauważyliście, że kiedy jesteście pewni tego co mówicie, do ludzi to bardziej przemawia? Bo dajesz im do zrozumienia, że wiesz o czym mówisz. A oni w to wierzą. Nie stwarzasz pozorów tylko udowadniasz swoje racje. Może można być samym dla siebie autoryetem i polegać na sobie, ale biorąc pod uwagę zdanie innych. Ludzie pozbawają się własnej odmienności naśladując innych, bo od dziecka narzuca się im dążenie do identyczności. Identyczności czyli upodobniania się do ludzi, którzy coś osiągneli i przybierania ich sposobów bycia w celu osiągnięcia tego co oni. Każdy ma swój system wartości. To jest jak dążenie do cudzych celów. Wiecie jaka jest mądrość w zwierzętach? Nie potrafią ukryć tego, czego chcą. Więcej możemy dowiedzieć się patrząc tam, gdzie zwykle nie patrzymy.


Strach
Nie da się być odważym bez strachu. Jeśli nie jesteś świadomy zagrożenia to skąd ma się wziąć Twoja odwaga? Jak byłam dzieckiem i bałam się duchów to zastawiałam się dlaczego one się nie boją, skoro całe swoje "życie" spędzają w ciemnych, mrocznych zakamarkach i straszą ludzi. Im to nie towarzyszy bo strach to tylko potwierdzenie naszej egzystencji. Strach w końcu przestanie być czymś niezwykłym. Oswoimy się z nim i w momencie, kiedy go zaakceptujemy poczujemy siłę, która pozwoli nam działać. A negatywne emocje są nam potrzebne. Bez nich życie byłoby jałowe.

poniedziałek, 19 maja 2014

Czwarta ewolucja - Pokolenie Facebook'a.

Chyba nikt nie lubi tracić kontroli nad własnym życiem. Co prawda u mnie trwało to chwilę ale dzięki temu przemyślałam sobie parę spraw.

Gra w życie
(fragment)
Powiedzmy sobie szczerze. Czemu oczekujemy od innych ludzi wsparcia skoro sami mamy to gdzieś, kiedy nam jest dobrze? Po co mamy się użalać nad sobą skoro nikt nie chcę tego słuchać? Każdy powinien sam umieć o siebie zadbać. W tej grze musimy być robotami. Mamy mieć kontrolę, władzę, własne zdanie, niezależność. Kto jest tak naprawdę sobą? Jeśli nie masz własnego zdania jesteś nikim. Żyłam z ludźmi, przy których nie można było okazywać słabości. Ale poczuj to, a nie udawaj. Jeśli jesteś w tej grze i za bardzo przejmujesz się ludźmi to przegrasz. Nie przejmuj się więc ludźmi i rób swoje.

Wiem jak zdobyć szczęście. Nie wiem czy to kwestia indywidualna ale ja wiem jak sprawić bym ja była szczęśliwa. Moje szczęście jest dla mnie priorytetem. Zero egoizmu. To jak będę się czuła ze sobą, będzie przekładało się na relacje z innymi ludźmi. Nie lubię jak ktoś burzy mój rytm ale ucze się nad tym panować. 
Nie wierzę, że nadchodzą takie czasy gdzie życie staje się grą, w której niektórzy przegrywają na starcie. 

Wirtualny świat
Miałam dziwny tydzień. To jak tygodniow kac. Zaczęłam dochodzić do różnych wniosków. Tyle emocji i przemyśleń, jak nigdy. Było mi przykro bo myślałam, że nie widzę w tym wszystkim sensu. Nie chodzi mi o pesymizm tylko po głębszym namyśle zaczęłam się zastanawiać do czego ten świat zmierza. Co się dzieje z ludźmi? Technologia nas zabija. Jest coraz więcej idiotów bo ci, którzy urodzili się na przełomie czwartej ewolucji mają przejebane. Wychowują się na facebook'ach, no internetach. Nigdy nie doświadczą tego pięknego uczucia przysłowiowej piaskownicy. Kiedyś latało się po dworzu do upadłego, teraz siedzi się na fejsie. Ludzie spotykali się, poznawali na żywo i nie było problemu. Jak jest teraz? Facebook zastępuje nam zdrowe relacje z ludźmi. To pokolenie nie ma szans. Ogranicza rozwijanie się i uczenie. W głowie mają tylko portale społecznościowe. Okej, ja też potrafiłam cały dzień siedzieć na fejsie i przeglądać tablicę mimo tego, że nic ciekawego się tam nie znajdywało ale powoli zaczęło mnie to denerwować. Przyszedł taki moment, że chciałam to olać. Żyć tak jak kiedyś czyli normalnie. Ograniczam.

Moim zdaniem ludzie przestali być szczerzy dlatego, żeby wirtualnie stwarzać pozory swojego zajebistego życia. Publikujemy każdy ruch ale ile w tym prawdy? Fajnie, jedziesz do warszawy na godzinę. Już musisz zrobić zdjęcie i udostępnić tylko po to, żeby pokazać, że jesteś poza miastem? W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. My sami mydlimy sobie oczy.


Tylko ty i facecook. Nie lepiej jest przeżywać coś z ludźmi, razem? Odłożyć telefon na bok? Żeby nie było, że przesadzam. Pewnie też często nadużywam fejsa i nie umiem bez niego żyć. Robię zdjęcia wszystkiemu co się rusza i wstawiam gdzie popadnie. Ale nie uważacie, że to chore? 
Nie macie wrażenia, że my po prostu musimy się dopasować? To już chwilami przypomina nałóg. Cała ta reszta chorych zachowań, w których rzeczywistość graniczy z rozsądkiem.

Ciesze się, że miałam okazję jako dziecko żyć normalnie. To były zajebiste czasy. Moje dzieci pewnie już tego nie doświadczą. Nawet jeśli, to z kim będą siedziały w tej piaskownicy? Dzieci od początku nas obserwują i przybierają nasze standardy. Co z werbalnością, gestami, rozmową w cztery oczy? Niedługo zapuścimy korzenie w domu. Nawet jeśli ja mam takie podejście to i tak większość ludzi będzie siedziało na tym fejsie i karmiło swój głód.


Możecie się z tym nie zgodzić. Takie jest moje zdanie.

Ale żeby nie było, że przedstawiam same negatywne strony, facebook ma też swoje zalety. Na przykład jest świetnym miejscem do rozpowrzechniania i przedstawienia swojej branży, udostępniania ważnych wydarzeń, sprawnej komunikacji i szybkiego dostępu do informacji.

Po co mamy się izolować od reszty świata? Jest jeszcze tyle do poznania, mówię wam.