Od zawsze pasjonowałam się gotowaniem. Bardzo to lubię. Potrafię zrobić coś z niczego i przy tym świetnie się bawić.
Skąd się wzięło moje zainteresowanie w tym kierunku?
W gimnazjum wpadłam w anoreksję. Ucząc się na nowo jeść, dbałam o to, żeby jedzenie było w stu procentach zdrowe i pełnowartościowe. Porcje i wygląd musiały spełniać warunki estetyczne. Obsesyjnie zwracałam uwagę na to co jem. Zawsze więc gotowałam pod siebie. Nie był to listek sałaty, tylko normalny, zdrowy pożywny obiad. Żebym chciała i potrafiła go zjeść. Starałam się urozmaicać swoje posiłki/dania.
Udając się do restauracji zawsze wybieram danie, które jest wartościowe. Składa się z różnych aspektów. Podanie, jakość jedzenia, sposób przyrządzenia, dobór smaków.
Nie ukrywam, że chciałabym związać z tą branżą swoją przyszłość. Jest to moje hobby i relaks ale robiąc coś co kocham, mam szansę osiągnąć sukces i nie pracować. Jestem zadowolona, że miałam okazję zobaczyć jak to funkcjonuje od podstaw. Począwszy od "produkcji" przez organizację i zarys prowadzenia punktu gastronomicznego jako początkujący menadżer. Jest to z pewnością duża odpowiedzialność, ryzyko ale będę dążyła do tego, żeby opanować wszystko i stać się profesjonalna.
Zanim jednak zdecyduję się na coś własnego, chcę nabrać doświadczenia od podstaw. Uczyć się na błędach i rozwijać w tej branży.
Rzeczy napisane bez wysiłku, czyta się bez przyjemności.
czwartek, 24 sierpnia 2017
czwartek, 17 sierpnia 2017
Duma vs szczerość.
Czy w tych czasach jest to niemożliwe, czy każdy jest po przejściach i kuli ogon?
Czy tylko ja wychodzę z założenia, że trzeba iść dalej? Ja również straciłam zaufanie do mężczyzn. Zawsze kończy się tak samo. Jestem twarda i wierna swoim przekonaniom ale kiedy widzę, że komuś faktycznie zależy, stara się i dba o mnie, to jestem skłonna dać mu szansę. Oczywiście, że się boję. Początkowe urobienie a nie szczerość, z początku jesteś ostrożny ale wierzysz. Trzymam dystans. Zawsze chciałam pokazać, że w tej kwestii jestem w porządku. Ludzie teraz wychodzą z założenia, że każdy chcę go zrobić w chuja. Rozumiem to, przecież w większości wypadków tak jest.
Ja się nie poddaję. Sporo w swoim życiu przeszłam, mam na myśli głównie negatywne doświadczenia. Mogłabym nienawidzić świata i ludzi, ale takie zachowania kryją coś za sobą. Jestem wyrozumiała. Sama czasem zachowuję się nieadekwatnie do tego co czuję, bo muszę. Jakkolwiek to brzmi. Znam swoją wartość i nie pozwolę na to, żeby ktoś zniszczył to, co zbudowałam.
Każdy ma swój rozum i świadomie podejmuje decyzje. Robi się poważnie więc kierujesz się strachem, przeszłością. Im szybciej pogodzisz się z faktami, tym łatwiej z tego wyjdziesz i nad tym zapanujesz. Nikt, kto Cię krzywdzi nie jest warty Ciebie. Ludzie boją się okazywać uczucia z obawy przed odrzuceniem, brakiem wzajemności. To wymaga odwagi. Bardzo ważna jest komunikacja, szczera.
Rozumiem dumę, każdy ją ma. Sama nie chcę okazać słabości ani dawać z siebie tego co najlepsze osobie, której nie mam gwarancji, że czuje to samo. Ryzyko. Dwa kroki w przód, jeden w tył, obserwuj.
Chcesz bierz, nie chcesz nie bierz. Wychodzę z tego założenia. Nie jestem desperatką. Owszem, potrzebuję czułości, mężczyzny, ale dam sobie radę sama. W każdej sytuacji. Uczucia są naturalnym aspektem życia. Nie zawsze mamy nad tym kontrolę ale to kwestia czasu i podejścia. Gdyby nie zawody, oddałbyś się cały i chciałbyś być złotą połową. Ale ciągle jest coś na uwadze. Miłość tylko na filmach? W filmach grają miłość, w życiu gramy obojętność, żeby ją uzyskać.
Nikt nie chce źle na tym wyjść, sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Przychodzi moment, gdzie trzeba schować dumę w kieszeń i otworzyć się. Nie bać się, być szczerym. Co będzie to będzie. Bez komunikacji nie da się niczego zbudować.
***
Pewność siebie gubi. Jesteś z siebie dumny, masz wszystko. Podświadomie rodzi się potrzeba pokazać to ludziom. Nie masz wrażenia, że grasz? Nie masz osoby, przed którą możesz się otworzyć, zwierzyć, uzyskać wsparcie, przed kim jesteś szczery? Dobre życie, samotne życie.
Stereotypowe życie, które zaobserwowałam. Kasa, pokaz, uczucia schowane. Bieda, miłość, dojdziemy do wszystkiego razem. Musisz zastanowić się co się dla Ciebie liczy i dążyć do tego. Na swojej drodze poznasz różnych ludzi, ale na podstawie doświadczenia, możesz zorientować się kto jest materialistą, a kto ma inne wartości. To jest do wyczucia. Reszta to kwestia czasu. Frustrujące jest to, kiedy uważasz kogoś za człowieka wartościowego, godnego zaufania, w porządku, ale pozostającego na tym etapie, gdzie więcej nie możesz pokazać. Niech Cię kochają za pierwsze wrażenie.
Każdy potrzebuje wsparcia ale tego nie przyzna. Miło jest wrócić do własnego domu po ciężkiej pracy i odetchnąć, być sobą. Wracasz i nie musisz nikogo udawać. Warto zadbać o to, żeby nie być samemu w tym procesie. Jeśli masz taką osobę, trzeba ją docenić. Najważniejsze, żeby to działało w dwie strony. Każdy dba o swoje szczęścia i nikt nie chce czuć się wykorzystywany.
Sporo można stracić nie będąc sobą. Skończyły się czasy gimnazjum, gdzie bawisz się w kotka i myszkę. To naturalny proces ale jesteśmy dorośli.
***
Jestem bardzo wdzięczna za to, co mnie tu spotkało. Będę bardzo mile wspominać to miejsce. Wszystko się kiedyś kończy, a ja już to odczuwam. Poznałam tu świetnych ludzi, do których będę wracać jak czas pozwoli, i potrafiłam zagospodarować czas tak, żeby było mi dobrze. Co będzie dalej zobaczymy. Jestem ze sobą 24/24 i będę dbała o siebie. Priorytetowo. Może będę miała okazję zadbać o kogoś równie dobrze, jeśli będzie tego wart.
Najważniejsze, żeby znać swoją wartość i mieć na uwadze przeszłość, która Cię zbudowała. Nie zapominać o tym, kiedy wszystko układa się po Twojej myśli i kiedy odnosisz sukcesy. Być sobą.
Czy tylko ja wychodzę z założenia, że trzeba iść dalej? Ja również straciłam zaufanie do mężczyzn. Zawsze kończy się tak samo. Jestem twarda i wierna swoim przekonaniom ale kiedy widzę, że komuś faktycznie zależy, stara się i dba o mnie, to jestem skłonna dać mu szansę. Oczywiście, że się boję. Początkowe urobienie a nie szczerość, z początku jesteś ostrożny ale wierzysz. Trzymam dystans. Zawsze chciałam pokazać, że w tej kwestii jestem w porządku. Ludzie teraz wychodzą z założenia, że każdy chcę go zrobić w chuja. Rozumiem to, przecież w większości wypadków tak jest.
Ja się nie poddaję. Sporo w swoim życiu przeszłam, mam na myśli głównie negatywne doświadczenia. Mogłabym nienawidzić świata i ludzi, ale takie zachowania kryją coś za sobą. Jestem wyrozumiała. Sama czasem zachowuję się nieadekwatnie do tego co czuję, bo muszę. Jakkolwiek to brzmi. Znam swoją wartość i nie pozwolę na to, żeby ktoś zniszczył to, co zbudowałam.
Każdy ma swój rozum i świadomie podejmuje decyzje. Robi się poważnie więc kierujesz się strachem, przeszłością. Im szybciej pogodzisz się z faktami, tym łatwiej z tego wyjdziesz i nad tym zapanujesz. Nikt, kto Cię krzywdzi nie jest warty Ciebie. Ludzie boją się okazywać uczucia z obawy przed odrzuceniem, brakiem wzajemności. To wymaga odwagi. Bardzo ważna jest komunikacja, szczera.
Rozumiem dumę, każdy ją ma. Sama nie chcę okazać słabości ani dawać z siebie tego co najlepsze osobie, której nie mam gwarancji, że czuje to samo. Ryzyko. Dwa kroki w przód, jeden w tył, obserwuj.
Chcesz bierz, nie chcesz nie bierz. Wychodzę z tego założenia. Nie jestem desperatką. Owszem, potrzebuję czułości, mężczyzny, ale dam sobie radę sama. W każdej sytuacji. Uczucia są naturalnym aspektem życia. Nie zawsze mamy nad tym kontrolę ale to kwestia czasu i podejścia. Gdyby nie zawody, oddałbyś się cały i chciałbyś być złotą połową. Ale ciągle jest coś na uwadze. Miłość tylko na filmach? W filmach grają miłość, w życiu gramy obojętność, żeby ją uzyskać.
Nikt nie chce źle na tym wyjść, sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Przychodzi moment, gdzie trzeba schować dumę w kieszeń i otworzyć się. Nie bać się, być szczerym. Co będzie to będzie. Bez komunikacji nie da się niczego zbudować.
***
Pewność siebie gubi. Jesteś z siebie dumny, masz wszystko. Podświadomie rodzi się potrzeba pokazać to ludziom. Nie masz wrażenia, że grasz? Nie masz osoby, przed którą możesz się otworzyć, zwierzyć, uzyskać wsparcie, przed kim jesteś szczery? Dobre życie, samotne życie.
Stereotypowe życie, które zaobserwowałam. Kasa, pokaz, uczucia schowane. Bieda, miłość, dojdziemy do wszystkiego razem. Musisz zastanowić się co się dla Ciebie liczy i dążyć do tego. Na swojej drodze poznasz różnych ludzi, ale na podstawie doświadczenia, możesz zorientować się kto jest materialistą, a kto ma inne wartości. To jest do wyczucia. Reszta to kwestia czasu. Frustrujące jest to, kiedy uważasz kogoś za człowieka wartościowego, godnego zaufania, w porządku, ale pozostającego na tym etapie, gdzie więcej nie możesz pokazać. Niech Cię kochają za pierwsze wrażenie.
Każdy potrzebuje wsparcia ale tego nie przyzna. Miło jest wrócić do własnego domu po ciężkiej pracy i odetchnąć, być sobą. Wracasz i nie musisz nikogo udawać. Warto zadbać o to, żeby nie być samemu w tym procesie. Jeśli masz taką osobę, trzeba ją docenić. Najważniejsze, żeby to działało w dwie strony. Każdy dba o swoje szczęścia i nikt nie chce czuć się wykorzystywany.
Sporo można stracić nie będąc sobą. Skończyły się czasy gimnazjum, gdzie bawisz się w kotka i myszkę. To naturalny proces ale jesteśmy dorośli.
***
Jestem bardzo wdzięczna za to, co mnie tu spotkało. Będę bardzo mile wspominać to miejsce. Wszystko się kiedyś kończy, a ja już to odczuwam. Poznałam tu świetnych ludzi, do których będę wracać jak czas pozwoli, i potrafiłam zagospodarować czas tak, żeby było mi dobrze. Co będzie dalej zobaczymy. Jestem ze sobą 24/24 i będę dbała o siebie. Priorytetowo. Może będę miała okazję zadbać o kogoś równie dobrze, jeśli będzie tego wart.
Najważniejsze, żeby znać swoją wartość i mieć na uwadze przeszłość, która Cię zbudowała. Nie zapominać o tym, kiedy wszystko układa się po Twojej myśli i kiedy odnosisz sukcesy. Być sobą.
wtorek, 8 sierpnia 2017
Antrakt w pisaniu.
Wszystko się zmieniło odkąd tu przyjechałam. Spotkało mnie wiele ciekawych doświadczeń, wiele ciekawych ludzi. Skupiając się na pracy tutaj, odpoczywając nad jeziorem i mieszkając sama, bardzo odpoczęłam. Od miasta, ludzi. Moje problemy zniknęły. Warto się czasem oderwać. Kuracja umysłu tylko poza tym, co na co dzień Cię otacza. Jest mi tu dobrze, nawet bardzo. Myślę, że byłabym gotowa "oderwać się od pępowiny". W momencie kiedy opuszczasz rodzinne miasto, relacje między rodziną znacznie się poprawiają. Nieszczególnie tęsknię za swoim dawnym życiem. Ciekawi mnie co będzie, kiedy wszystko się skończy. Nie chcę jednak przyspieszać tego procesu. Chcę się nacieszyć każdym dniem tutaj, w Ślesinie.
Poczułam wakacje. Nie oszczędzałam na jedzeniu ani na przyjemnościach. Zauważyłam, że w pewnym momencie straciłam umiar. Nie jestem dumna ze swojego zachowania pewnego wieczoru, ale wtedy nie przywiązywałam do tego większego znaczenia. Ktoś zwrócił mi na to uwagę. Nie chciałam stracić w jego oczach, głupota, więc przemyślałam wszystko.
Przychodzi taki moment kiedy otwierasz oczy. Doszłam do wniosku, że czas zacząć myśleć, ogarnąć się i zmienić coś w swoim życiu, na lepsze. Więc skupiam się na sobie, gospodaruję czas na czynności, które leczą moje ciało i duszę. Chcę być lepszym człowiekiem niż do tej pory. Wszystko jest kwestią podejścia i samoświadomości. Patrząc na wszystko z różnych perspektyw mam szansę zaobserwować co robię źle, i to zmienić. Uczę się na błędach. Nie należy rezygnować z kogoś, kto wyciąga wnioski.
Dużo od siebie wymagam i chcę wprowadzić pewne zmiany do swojego życia. Jeśli ktoś nie akceptuje mnie taką jaka jestem, droga wolna. Mogę nad sobą popracować, ale nie będę nic zmieniać. Nie wymagam tego również od innych.
***
Poczułam wakacje. Nie oszczędzałam na jedzeniu ani na przyjemnościach. Zauważyłam, że w pewnym momencie straciłam umiar. Nie jestem dumna ze swojego zachowania pewnego wieczoru, ale wtedy nie przywiązywałam do tego większego znaczenia. Ktoś zwrócił mi na to uwagę. Nie chciałam stracić w jego oczach, głupota, więc przemyślałam wszystko.
Przychodzi taki moment kiedy otwierasz oczy. Doszłam do wniosku, że czas zacząć myśleć, ogarnąć się i zmienić coś w swoim życiu, na lepsze. Więc skupiam się na sobie, gospodaruję czas na czynności, które leczą moje ciało i duszę. Chcę być lepszym człowiekiem niż do tej pory. Wszystko jest kwestią podejścia i samoświadomości. Patrząc na wszystko z różnych perspektyw mam szansę zaobserwować co robię źle, i to zmienić. Uczę się na błędach. Nie należy rezygnować z kogoś, kto wyciąga wnioski.
Dużo od siebie wymagam i chcę wprowadzić pewne zmiany do swojego życia. Jeśli ktoś nie akceptuje mnie taką jaka jestem, droga wolna. Mogę nad sobą popracować, ale nie będę nic zmieniać. Nie wymagam tego również od innych.
niedziela, 9 kwietnia 2017
Zawód.
Mam taki mały, duży problem, wiecie? Nic nowego. Ale facet, którego chcę, nie chce mnie. Uszczęśliwia mnie pod każdym kątem. Kiedy go nie ma jest źle. Uzależniłam się od tego uczucia. Chociaż nie natrętnie. Umiem zachować w tym głowę. Jednak rzadko czuję coś tak mocno, dlatego nie rezygnuję. Bardzo szkoda, jest mi smutno. Skoro sytuacja jest niezadowalająca, chciałabym przestać to czuć ale nie potrafię. Codziennie poznaję nowych ludzi. Są mną zachwyceni. Ale ja ich nie chcę. Marnuję czas i nowe możliwości bo jestem wierna komuś, z kim nie jestem. Przygnębiające.
sobota, 1 kwietnia 2017
Jedna, sama.
Jedna planuje życie. Druga poznała faceta. Trzecia już z nim mieszka. Czwarta planuje dzieci. Ja wychodzę na miasto. Ale przed północą chcę do domu. Nie chce mi się.
Powoli mam porównanie do przeszłości. Jaka byłam, a jaka się staję. Mam 21 lat. Kto mnie zna, wie jaka jestem. Nie wiem czy ta obserwacja swoich przyjaciół, znajomych, skłania mnie do tego, żeby przystopować, czy może dorosłam. Ale chcę więcej. Swego rodzaju stabilności. Nie mówię o "ustatkowaniu się". Na to przyjdzie czas. Ale dziś nie miałam z kim wyjść. Tzn, moi bliscy z przypływu pięknego dnia wyruszyli w dal ze swoimi połówkami. Gdybym miała połówkę, pewnie zrobiłabym to samo. Tymczasem spotkałam się z kimś, kto ma czas, żeby podświadomie myśleć o tym, że chciałabym to robić z taką jedną osobą, moją kochaną, której nie mam. Smutne dosyć. Fakt, czuje się samotna, a może jestem. Mam mnóstwo znajomych, z którymi widzę się codziennie, ale co z tego. Lubię ludzi, lubię poznawać ludzi i spędzać z nimi czas. Ale swego czasu tylko ja jestem sama. Chcę mieć tego jednego, co będzie ze mną spędzał czas priorytetowo, szanując oczywiście fakt, że ma swoje życie. Smutno mi, że nie mam takiej osoby. Wszyscy inni mają. Ale nie chodzi o to. Walczę o to swoje szczęście, może tracę czas. Chciałabym mimo wszystko. Niektórym wydaje się to dziwne, bo często słyszę pytanie: "Ty nie masz chłopaka, serio?!". Ja natomiast nie widzę w tym nic dziwnego. Po co mi ktokolwiek, chcę takiego, który coś dla mnie znaczy. I jest taki. Ale nie mój.
Powoli mam porównanie do przeszłości. Jaka byłam, a jaka się staję. Mam 21 lat. Kto mnie zna, wie jaka jestem. Nie wiem czy ta obserwacja swoich przyjaciół, znajomych, skłania mnie do tego, żeby przystopować, czy może dorosłam. Ale chcę więcej. Swego rodzaju stabilności. Nie mówię o "ustatkowaniu się". Na to przyjdzie czas. Ale dziś nie miałam z kim wyjść. Tzn, moi bliscy z przypływu pięknego dnia wyruszyli w dal ze swoimi połówkami. Gdybym miała połówkę, pewnie zrobiłabym to samo. Tymczasem spotkałam się z kimś, kto ma czas, żeby podświadomie myśleć o tym, że chciałabym to robić z taką jedną osobą, moją kochaną, której nie mam. Smutne dosyć. Fakt, czuje się samotna, a może jestem. Mam mnóstwo znajomych, z którymi widzę się codziennie, ale co z tego. Lubię ludzi, lubię poznawać ludzi i spędzać z nimi czas. Ale swego czasu tylko ja jestem sama. Chcę mieć tego jednego, co będzie ze mną spędzał czas priorytetowo, szanując oczywiście fakt, że ma swoje życie. Smutno mi, że nie mam takiej osoby. Wszyscy inni mają. Ale nie chodzi o to. Walczę o to swoje szczęście, może tracę czas. Chciałabym mimo wszystko. Niektórym wydaje się to dziwne, bo często słyszę pytanie: "Ty nie masz chłopaka, serio?!". Ja natomiast nie widzę w tym nic dziwnego. Po co mi ktokolwiek, chcę takiego, który coś dla mnie znaczy. I jest taki. Ale nie mój.
środa, 22 marca 2017
Urodziny.
Ludzie w urodziny oczekują, że ktoś zrobi dla nich coś wyjątkowego. Nastawiają na to, że to ich dzień i będzie szczęśliwy i wyjątkowy. Niestety ja postrzegam czy też odczuwam to inaczej. To dzień niepotrzebnych złudzeń i smutku. Oczywiście podświadomie liczę na to, że ktoś mnie zaskoczy, ale efekt jest odwrotny. Dzień jak co dzień poza tym, że zawalają Ci tablice. Więc po pracy wróciłam do domu i tak se siedzę.
niedziela, 19 marca 2017
Za czym zatęsknię.
Potrzebuję trochę czasu, żeby stanąć na nogi, ale powoli to mija. Dość mam tego. Chcę żyć po swojemu. Tyle się dzieje. Postanowiłam, że chcę iść dalej. Jeszcze silniejsza. Dojdę do tego sama. Ciężko będzie nie słuchać muzyki, którą bardzo lubię a przypomina. Postaram się nie wracać do tego jak było dobrze. Nie wiem czy wypada o tym pisać, ale był najlepszym jakiego miałam. I myślę, że za tym będę najbardziej tęsknić. Bo seks ma ogromne znaczenie. Gdyby był kiepski nie byłoby mi szkoda. Ale było mi naprawdę dobrze i tego nie zapomnę. Jest to powód, dla którego będę tkwiła w celibacie przez najbliższy czas. Po co to robić z byle kim. Jakość, nie ilość. Mam możliwości, z których nie korzystam ale to mi się podoba. Chcę, żeby osoba, z którą to zrobię, miała świadomość, że jest wyjątkowa. Że to właśnie ją wybrałam. Jestem ciekawa czy znajdzie się osoba, która go przebije. Musiałaby być naprawdę dobra.
Jak wspomniałam, zaczynam myśleć pozytywnie. Teraz skupię się na sobie. Będę wrażliwa, jeśli ktoś poruszy ten temat. Nie chcę się już angażować. Ale przypomniałam sobie o swoich wartościach. O tym jaka byłam zanim to się stało. Jestem silna, nikt nie ma prawa mnie zniszczyć. I boje się tego co będzie, bo nie chcę być arogancka. Koniec melodramatów.
Nowe możliwości, nowe przygody. Robi się ciepło, nie będę miała czasu. Będę zbyt pochłonięta swoim życiem. Będzie wiązało się to z zadbaniem o swoją przyszłość. Na spokojnie ogarnę czego chcę i co muszę zrobić by to osiągnąć. W między czasie pasja. Najlepszy związek z samym sobą.
Nie pozwolę się znowu skrzywdzić.
Jak wspomniałam, zaczynam myśleć pozytywnie. Teraz skupię się na sobie. Będę wrażliwa, jeśli ktoś poruszy ten temat. Nie chcę się już angażować. Ale przypomniałam sobie o swoich wartościach. O tym jaka byłam zanim to się stało. Jestem silna, nikt nie ma prawa mnie zniszczyć. I boje się tego co będzie, bo nie chcę być arogancka. Koniec melodramatów.
Nowe możliwości, nowe przygody. Robi się ciepło, nie będę miała czasu. Będę zbyt pochłonięta swoim życiem. Będzie wiązało się to z zadbaniem o swoją przyszłość. Na spokojnie ogarnę czego chcę i co muszę zrobić by to osiągnąć. W między czasie pasja. Najlepszy związek z samym sobą.
Nie pozwolę się znowu skrzywdzić.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)