środa, 22 stycznia 2014

Odpowiedzialność i brak czasu.


Odpowiedzialność


Czerwony nos, zmarznięte ręce. Moje palce przeszywał taki ból, którego jeszcze nie czułam. Rano byłam tak zabiegana, że z tego pośpiechu zapomniałam czapki. Zapomnieć czapki w taką pogodę to normalnie jak autodestrukcja.


Teraz to ja czuje się za wszystko odpowiedzialna. Każdego dnia mam obowiązki, które muszę wykonać. Nie jest już tak, że mogę sobie spać do oporu a do końca dnia nic nie robić. Muszę wstać, posprzątać, iść na zakupy..

Na początku było całkiem fajnie. Czułam się w pewnym stopniu dorosła. W chwili obecnej mając tę świadomość, że codziennie mam do wykonania następujące czynności i te same, na myśl o kolejnym dniu, odbierałam sobie na niego apetyt. Kolejny dzień to samo, ta sama robota do odwalenia. Na szczęście nie grozi mi żadna rutyna, bo to tylko okres czasu, przez który muszę przejść. Teraz widzę kiedy rzeczywiście nie mam na coś czasu, a kiedy tylko mi się wydaje. To takie nieświadome wymówki, żeby uniknąć jakiegokolwiek wysiłku. W czasie, kiedy siedziałabym w domu i nie robiła nic pożytecznego przez dobre parę godzin, zdążyłam już wykonać wiele następujących czynności. Zdążyłam wstać, ubrać się, ogarnąć, wyjść z psem, posprzątać, zjeść, wyjść z domu i pozałatwiać wszystkie sprawy, zrobić zakupy, dźwigając zakupy oblecieć jeszcze parę sklepów i dalej robić zakupy, ponownie wyjść z psem i ogarnąć bloga. W między czasie czytałam książkę, bo kiedy czytam czas mi leci szybciej. Czytałam w autobusie i na przystanku.


Więc spadło na mnie trochę obowiązków ale daję rade. 
Jest dużo do zrobienia ale muszę to wszystko sobie jakoś zorganizować, żeby jeszcze mieć czas dla siebie. Wiadomo, że najpierw musze zrobić to, co muszę. Jednym słowem wychodzi na to, że najpierw obowiązki, potem przyjemności - jak to zawsze mówił mój tata. Póki co, kompletnie nie mam czasu dla znajomych. Mam nadzieję, że to zrozumieją. Powinni zrozumieć.

Patrząc wstecz myślę, że odpowiedzialna powinnam być już dawno temu ale lepiej późno niż wcale. Każdy uczy się we własnym tempie a ja nie decyduję o tym, kiedy coś w końcu zrozumiem.

Brak czasu



Często narzekamy, że nie mamy na coś czasu ale chwila! Masz czas na to, żeby godzinę siedzieć przed komputerem bezczynnie (na przykład na przeglądanie strony głównej portalu społecznościowego, z którego nic w prawdzie nie wynosisz, jedynie tracisz czas i sam też zastanawiasz się dlaczego to robisz, bo czujesz, że to nie ma sensu), oglądać jakieś głupie programy, z których również nic nie wynosisz (no chyba, że traktujesz to jako formę rozrywki, przy czym i tak nie robisz nic sensownego czyli wychodzi na to, że i tak tracisz czas) albo kręcisz się bezczynnie po domu nie wiedząc co ze sobą zrobić, a nie masz czasu na to, żeby poświęcić dziesięć minut swojego życia na coś, co faktycznie jest pożyteczne i praktyczne? Mnie też się nie chce sprzątać ale musimy wybudować sobie pewien plan i nawyk, który następnie wprowadzimy w życie. Chcesz mieszkać na śmietniku?
Jestem leniwa, nie chce mi się nic robić, po prostu. To ludzkie nie? Takie jak puszczanie bąków czy bekanie. Nie chce mi się. Nie chce mi się. Po prostu mi się nie chcę ale kiedy patrzę na ten syf, który mnie otacza, to musze go ogarnąć. O wiele przyjemniej siedzi się w czystym pomieszczeniu, naprawdę. I nie jest to kupa roboty. W naszej głowie stwarzamy sobie obraz tego, co musimy zrobić i ten ogrom pracy nas przytłacza. Dlatego chcemy tego uniknąć i szukamy prostych wymówek. Zetrzeć kurz z mebli, sprzątnąć walające się wszędzie ciuchy, poodkurzać, umyć podłogę, i tak dalej - to jest właśnie ten obraz. On w naszej głowie się potęguje. Te czynności w sumie nie zawierają dużo czasu. Każda z osobna zajmie nam conajmniej parę minut, jednak kiedy łączymy to wszytsko w całość, wydaje nam się, że zajmie to nam nieskończoność. Bo ile czasu zajmie Ci wycieranie kurzu z półek i komody? Minutę? Dwie minuty? No dobra, przesadziłam. Może trzy? A ile umycie jednej z podłóg? To samo. 

Kiedy posprzątasz nie dość, że będziesz z siebie dumny to jeszcze przyjemniej Ci się będzie siedziało w tych czterech ścianach. Wiem, że kiedy patrzysz na to wszystko co tam leży od tygodnia i tylko czeka na to, aż w końcu się za to weźmiesz, to wszystkiego Ci się odechciewa. Skoro przytłacza Cię świadomość gromu pracy, który Cię czeka, zacznij od czegoś prostego. Po prostu zacznij. Nie wszystko na raz a z czasem po prostu będzie tego coraz mniej. Kiedy zobaczysz, że pracy masz coraz mniej, zyskasz trochę energii a kiedy skończysz, już nie będziesz przytłoczony, ze musisz coś zrobić. Będziesz to miał za sobą.


Odpowiedzialność - ciąg dalszy

Kiedyś chyba bałam się odpowiedzialności. Nie chciałam doczekać się momentu, w którym będę już w pełni za siebie odpowiedzialna. Nie wiedziałam czy dam sobie z tym wszystkim radę - praca, obowiązki. W momencie, kiedy zostałam do tego zmuszona, nie było czasu na zastanawianie się nad tym. Automatycznie musiałam dorosnąć. Zauważyłam, że to nie jest wcale takie trudne, jak to sobie wyobrażałam. Bez problemu daję sobie z tym radę. To nowe doświadczenie, którego musiałam się podjąć, okazało się nawet całkiem przyjemne. Odnalazłam się w tym i przekonałam, że strach tylko wyolbrzymia nam problem. W naszych wyobrażeniach wszystko może być wyolbrzymione, bo strach przybiera formę paralizatora. Dlatego kiedyś postanowiłam stawiać czoła swoim problemom, a nie przed nimi uciekać, bo im dalej zwlekasz i uciekasz, tym ciężej jest Ci potem rozwiązać ten problem. A strach Cię paraliżuje i daje Ci mylne przekonanie, że to z czym musisz się rozprawić Cię przerasta. W rzeczywistości tak nie jest ale jeśli nie spróbujesz go rozwiązać, to się nie dowiesz, prawda?

Czy tak samo nie jest z planowaniem dzieci? Są rzeczy, na które człowiek nigdy nie będzie gotowy. W głowie pojawiają się tysiące pytań i wątpliwości - Czy to aby na pewno dobry moment? Czy stać nas na to? Czy będę w stanie wychować swoje dziecko prawidłowo? Kiedy życie układa się w ten sposób, że kobieta zachodzi w ciążę to okazuje się, że łatwo można sobie z tym poradzić. Życie toczy się dalej a oni poznają swoje możliwości. Oboje muszą stawić czoło odpowiedzialności, która ich czeka.

Podsumowując:

Oboje chcieli mieć dziecko, ale nie mogli zdecydować się kiedy. Nagle przyszedł moment, że poczęli je i okazuje się, że dają sobie ze wszytskim radę. Wszystkie wątpliwości zostały rozwiane, dziecko się poczęło i trzeba teraz skupić się na nim. Można to sobie żartobliwie tłumaczyć tak, że los wiedząc, że oboje rodziców nigdy nie zdecyduje się na dziecko, nie chciał dłużej czekać i zbuntował się, sprawiając im niemowlę. Tu chodzi głównie o to, że ten strach sprawia, że przestajemy wierzyć w siebie i w swoje możliwości. Coś co jest łatwe, wydaje się trudne do wykonania. 


Ja też wymyślałam sobie różne wymówki z lenistwa ale kiedy przyszedł moment, że naprawdę nie miałam na coś czasu zrozumiałam, że ja ten czas posiadam ale po prostu nie potrafię go wykorzystać.


Myślę, że jeszcze będę miała okazję wypowiadać się na ten temat, bo póki co tylko liznęłam dorosłego życia. Musze lepiej wykorzytać ten czas, który mam (póki go mam) i doceniać każdą chwilę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz