środa, 22 marca 2017
Urodziny.
Ludzie w urodziny oczekują, że ktoś zrobi dla nich coś wyjątkowego. Nastawiają na to, że to ich dzień i będzie szczęśliwy i wyjątkowy. Niestety ja postrzegam czy też odczuwam to inaczej. To dzień niepotrzebnych złudzeń i smutku. Oczywiście podświadomie liczę na to, że ktoś mnie zaskoczy, ale efekt jest odwrotny. Dzień jak co dzień poza tym, że zawalają Ci tablice. Więc po pracy wróciłam do domu i tak se siedzę.
niedziela, 19 marca 2017
Za czym zatęsknię.
Potrzebuję trochę czasu, żeby stanąć na nogi, ale powoli to mija. Dość mam tego. Chcę żyć po swojemu. Tyle się dzieje. Postanowiłam, że chcę iść dalej. Jeszcze silniejsza. Dojdę do tego sama. Ciężko będzie nie słuchać muzyki, którą bardzo lubię a przypomina. Postaram się nie wracać do tego jak było dobrze. Nie wiem czy wypada o tym pisać, ale był najlepszym jakiego miałam. I myślę, że za tym będę najbardziej tęsknić. Bo seks ma ogromne znaczenie. Gdyby był kiepski nie byłoby mi szkoda. Ale było mi naprawdę dobrze i tego nie zapomnę. Jest to powód, dla którego będę tkwiła w celibacie przez najbliższy czas. Po co to robić z byle kim. Jakość, nie ilość. Mam możliwości, z których nie korzystam ale to mi się podoba. Chcę, żeby osoba, z którą to zrobię, miała świadomość, że jest wyjątkowa. Że to właśnie ją wybrałam. Jestem ciekawa czy znajdzie się osoba, która go przebije. Musiałaby być naprawdę dobra.
Jak wspomniałam, zaczynam myśleć pozytywnie. Teraz skupię się na sobie. Będę wrażliwa, jeśli ktoś poruszy ten temat. Nie chcę się już angażować. Ale przypomniałam sobie o swoich wartościach. O tym jaka byłam zanim to się stało. Jestem silna, nikt nie ma prawa mnie zniszczyć. I boje się tego co będzie, bo nie chcę być arogancka. Koniec melodramatów.
Nowe możliwości, nowe przygody. Robi się ciepło, nie będę miała czasu. Będę zbyt pochłonięta swoim życiem. Będzie wiązało się to z zadbaniem o swoją przyszłość. Na spokojnie ogarnę czego chcę i co muszę zrobić by to osiągnąć. W między czasie pasja. Najlepszy związek z samym sobą.
Nie pozwolę się znowu skrzywdzić.
Jak wspomniałam, zaczynam myśleć pozytywnie. Teraz skupię się na sobie. Będę wrażliwa, jeśli ktoś poruszy ten temat. Nie chcę się już angażować. Ale przypomniałam sobie o swoich wartościach. O tym jaka byłam zanim to się stało. Jestem silna, nikt nie ma prawa mnie zniszczyć. I boje się tego co będzie, bo nie chcę być arogancka. Koniec melodramatów.
Nowe możliwości, nowe przygody. Robi się ciepło, nie będę miała czasu. Będę zbyt pochłonięta swoim życiem. Będzie wiązało się to z zadbaniem o swoją przyszłość. Na spokojnie ogarnę czego chcę i co muszę zrobić by to osiągnąć. W między czasie pasja. Najlepszy związek z samym sobą.
Nie pozwolę się znowu skrzywdzić.
Melodrama is over, I hope.
Kiedy sięgasz
dna, jedyna droga prowadzi w górę. Czas. Gdyby tak zatrzymać czas na ten
okres, żeby nie brudzić sobie w życiu. Zbyt bardzo koliduje to na
przykład z pracą. Przekłada się na relacje z rodziną. Nie może tak być. Nigdy tak często nie płakałam. W zasadzie to w ogóle nie płakałam. Musiałam mieć mocny, konkretny powód, żeby uronić łzę. Dziwny stan, nie chcę się w tym odnaleźć ale zaczynam się przyzwyczajać. Nigdy tak źle nie było. Co jest?
Pisze post jeden za drugim i zastanawiam się co się ostatnio dzieje. Każdy ostatnio ma na celu mnie wykorzystać i kopnąć w dupe. Dlaczego? Nie zdziwię się jak nagle zniknę i nikomu nie powiem gdzie jestem. Czas na konkretne zmiany. Nikt nie musi mnie rozumieć. Chyba będę musiała się niedługo pożegnać. Szkoda mi. Przykro mi, że nie mam wsparcia. Poza rodziną i moją kochaną przyjaciółką zza ściany. Nie pozwolą mi upaść. Ale ja już upadłam i nie pali się wstawać.
Nie spodziewałam się, że jest tak źle. Sytuacja zmusza mnie do pozostania w stanie obojętności. Już nie zależy mi na niczym. Gorzej nie będzie. Nie ważne co myślicie. Naprawdę mnie to nie obchodzi. Z jednej strony odczuwam spokój, z drugiej ból. I to przez to stracę pracę? Serio? Podobnie było ze szkołą. Też wolałam gnić w depresji, zamiast coś z tym zrobić. Może tak jest wygodniej? Chyba potrzebuję, żeby ktoś złapał mnie za rękę i poprowadził dalej.
Rzucenie pracy czy zwolnienie jest mi teraz na rękę. Nie mam siły się starać a nie lubię zabierać się do czegoś, czego nie zrobię dobrze. Z drugiej strony pracując zajmuję czas co pozwala mi nie skupiać się na stanie obecnym. Zobaczymy co to będzie. Zaczynam myśleć pozytywnie.
Pisze post jeden za drugim i zastanawiam się co się ostatnio dzieje. Każdy ostatnio ma na celu mnie wykorzystać i kopnąć w dupe. Dlaczego? Nie zdziwię się jak nagle zniknę i nikomu nie powiem gdzie jestem. Czas na konkretne zmiany. Nikt nie musi mnie rozumieć. Chyba będę musiała się niedługo pożegnać. Szkoda mi. Przykro mi, że nie mam wsparcia. Poza rodziną i moją kochaną przyjaciółką zza ściany. Nie pozwolą mi upaść. Ale ja już upadłam i nie pali się wstawać.
Nie spodziewałam się, że jest tak źle. Sytuacja zmusza mnie do pozostania w stanie obojętności. Już nie zależy mi na niczym. Gorzej nie będzie. Nie ważne co myślicie. Naprawdę mnie to nie obchodzi. Z jednej strony odczuwam spokój, z drugiej ból. I to przez to stracę pracę? Serio? Podobnie było ze szkołą. Też wolałam gnić w depresji, zamiast coś z tym zrobić. Może tak jest wygodniej? Chyba potrzebuję, żeby ktoś złapał mnie za rękę i poprowadził dalej.
Rzucenie pracy czy zwolnienie jest mi teraz na rękę. Nie mam siły się starać a nie lubię zabierać się do czegoś, czego nie zrobię dobrze. Z drugiej strony pracując zajmuję czas co pozwala mi nie skupiać się na stanie obecnym. Zobaczymy co to będzie. Zaczynam myśleć pozytywnie.
sobota, 18 marca 2017
Bezdradność.
Wczorajszy dzień bardzo przyjemny, sympatyczny. Byłam na spacerku z pieskami, później spotkanie z przyjaciółmi i koncert. Wszystko pozornie jest w porządku. Jednak wracam do domu i nie czuję się dobrze. Stosunki z rodziną są beznadziejne.
Na co dzień jestem radosnym, pozytywnym człowiekiem. Zawsze uśmiechnięta. Dlatego najgorsze nie jest to jak się czuję, tylko to, że nie jestem sobą. Dlaczego muszę stawiać się w tak depresyjnym świetle? To dość nieadekwatne do mnie. Czuje się w tym wszystkim sama. I nie wierzę, że ta jedna rzecz tak negatywnie na mnie wpłynęła. Miałam nadzieję, że spyta co u mnie. To smutne, kiedy ktoś, z kim pisałaś codziennie nagle ma Cię w dupie. Dla pewnych korzyści trzeba trochę zamydlić oczy, sprawić wrażenie, że zależy. Nie chcę wysuwać wniosków w afekcie ale podejrzewam, że byłam odskocznią. Kto by nie skorzystał z darmowego pakietu? Myślę, że to mnie przerosło. Rzadko kiedy jestem tak pewna czego chcę. Chciałabym, żeby było dobrze. To jedyne czego potrzebne mi do szczęścia.
Dziś natomiast siedzę w oknie i słucham muzyki. Bardzo bym chciała gdzieś wyjechać. Urwać się stąd. Być gdzieś daleko, nie tutaj.
Na co dzień jestem radosnym, pozytywnym człowiekiem. Zawsze uśmiechnięta. Dlatego najgorsze nie jest to jak się czuję, tylko to, że nie jestem sobą. Dlaczego muszę stawiać się w tak depresyjnym świetle? To dość nieadekwatne do mnie. Czuje się w tym wszystkim sama. I nie wierzę, że ta jedna rzecz tak negatywnie na mnie wpłynęła. Miałam nadzieję, że spyta co u mnie. To smutne, kiedy ktoś, z kim pisałaś codziennie nagle ma Cię w dupie. Dla pewnych korzyści trzeba trochę zamydlić oczy, sprawić wrażenie, że zależy. Nie chcę wysuwać wniosków w afekcie ale podejrzewam, że byłam odskocznią. Kto by nie skorzystał z darmowego pakietu? Myślę, że to mnie przerosło. Rzadko kiedy jestem tak pewna czego chcę. Chciałabym, żeby było dobrze. To jedyne czego potrzebne mi do szczęścia.
Dziś natomiast siedzę w oknie i słucham muzyki. Bardzo bym chciała gdzieś wyjechać. Urwać się stąd. Być gdzieś daleko, nie tutaj.
czwartek, 16 marca 2017
Brak pojęcia.
Jedyna miłość, której nie należy się bać to miłość do zwierząt. One kochają bezgranicznie, bez powodu, zawsze.
Tutaj nie znajdę szczęścia. Tutaj mnie niszczą. Nie chcę tego. Moje życie jest takie szczęśliwe. Czemu nie mogę robić tych rzeczy z nim? Czemu nie chce tego co ja? Wciąż powtarza, że będę kiedyś szczęśliwa. Ma racje. Będę, kiedy odejdę. Nie chcę być piękna dla wszystkich. Chcę być piękna tylko dla niego. Widocznie po raz kolejny trafiłam źle. Jak na złość, wokół mnie same pary. Wtedy widzę, że to nie to. On nigdy nie będzie mnie tak traktował.
Więc po raz kolejny zamykam się na miłość. Nie chcę nikogo. Przez długi czas. Panowie, którzy zachowują się wobec mnie tak, jakbym chciała, żeby on to robił. Ale nie są nim. Nie stwarzają pozorów. Starają się. Nie muszą mówić, widać, że tego chcą. Gdybym nie poświęcała im czasu, nie widziałabym tej różnicy. Nadal żyłabym w mrzonkach. Skoro do tej pory nic nie ma, to nie będzie. Powinnam odejść.. Nie tracić więcej czasu. Największa głupota, którą mogłam zrobić, to zakochać się. W kimś, kogo nie interesuje Moje życie. W kimś, kto nie chce go ze Mną dzielić. I Ciebie nie ma.
Więc chcę uciec daleko stąd i nie wracać.
Tutaj nie znajdę szczęścia. Tutaj mnie niszczą. Nie chcę tego. Moje życie jest takie szczęśliwe. Czemu nie mogę robić tych rzeczy z nim? Czemu nie chce tego co ja? Wciąż powtarza, że będę kiedyś szczęśliwa. Ma racje. Będę, kiedy odejdę. Nie chcę być piękna dla wszystkich. Chcę być piękna tylko dla niego. Widocznie po raz kolejny trafiłam źle. Jak na złość, wokół mnie same pary. Wtedy widzę, że to nie to. On nigdy nie będzie mnie tak traktował.
Więc po raz kolejny zamykam się na miłość. Nie chcę nikogo. Przez długi czas. Panowie, którzy zachowują się wobec mnie tak, jakbym chciała, żeby on to robił. Ale nie są nim. Nie stwarzają pozorów. Starają się. Nie muszą mówić, widać, że tego chcą. Gdybym nie poświęcała im czasu, nie widziałabym tej różnicy. Nadal żyłabym w mrzonkach. Skoro do tej pory nic nie ma, to nie będzie. Powinnam odejść.. Nie tracić więcej czasu. Największa głupota, którą mogłam zrobić, to zakochać się. W kimś, kogo nie interesuje Moje życie. W kimś, kto nie chce go ze Mną dzielić. I Ciebie nie ma.
Więc chcę uciec daleko stąd i nie wracać.
środa, 15 marca 2017
Paradoks.
Nikt nie zasługuje na tę frustrację. Paradoksalnie trzeba szukać oparcia z zewnątrz. Szczęśliwa i nieszczęśliwa jednocześnie. Zastanawiałam się co się ze mną dzieje. Podłoże psychiczne doprowadziło mnie do kompletnej niemocy. Kiedy nie masz siły wstać z łóżka. Kiedy Twój pusty wzrok przeszywa ścianę. Nie jesteś w stanie pracować ani wyjść do ludzi. Nie chcesz z nikim rozmawiać. Zamykasz się. Takiego bólu dawno nie czułam. Jest obezwładniający. Smutek przeplata się z agresją. Wtedy już żyjesz tylko dla siebie, bo nie otrzymujesz zrozumienia. Ale nie oczekujesz tego bo to nieosiągalne. Szczęśliwa bo lubię swoje życie. Jest w porządku. Tylko ja się zepsułam.
Ostatnie tygodnie były ciężkie, pełne stresu i niepokoju. Uczucie, że straciłam coś, co dawało mi chęć do życia. Nadal wierzę w siebie. Nie jestem typem samobójcy. Szkoda mi zmarnować potencjał, który posiadam. To, nad czym pracuję latami. To, kim się stałam na podstawie doświadczeń i niepowodzeń. Kształtując swoje życie budujesz swoją siłę, która pomoże Ci właśnie w takiej sytuacji. Każdy czasem upada.
Apatia, rezygnacja. To jest dobre. Nie jest to najlepszy stan, w którym byłam ale wynikające z tego korzyści mogą zaowocować w przyszłości. Przerosły mnie pewne kwestie. Okropny, przeszywający ból. Jakbym umarła w środku. I nie jest łatwo normalnie funkcjonować. Najtrudniej wstać z podłogi.
Stan, w którym jestem to etap przejściowy. Najważniejsze, żeby wykorzystać ten ból. Nie wstydzę się tego. Ciesze się tym. Co jest kolejnym paradoksem. To karuzela, na której cały czas rzygasz ale i tak cały czas chcesz na nią wejść.
Gospodarując czas staram się odgonić myśli i znaleźć kurację dla duszy. Mam plan.
Ostatnie tygodnie były ciężkie, pełne stresu i niepokoju. Uczucie, że straciłam coś, co dawało mi chęć do życia. Nadal wierzę w siebie. Nie jestem typem samobójcy. Szkoda mi zmarnować potencjał, który posiadam. To, nad czym pracuję latami. To, kim się stałam na podstawie doświadczeń i niepowodzeń. Kształtując swoje życie budujesz swoją siłę, która pomoże Ci właśnie w takiej sytuacji. Każdy czasem upada.
Apatia, rezygnacja. To jest dobre. Nie jest to najlepszy stan, w którym byłam ale wynikające z tego korzyści mogą zaowocować w przyszłości. Przerosły mnie pewne kwestie. Okropny, przeszywający ból. Jakbym umarła w środku. I nie jest łatwo normalnie funkcjonować. Najtrudniej wstać z podłogi.
Stan, w którym jestem to etap przejściowy. Najważniejsze, żeby wykorzystać ten ból. Nie wstydzę się tego. Ciesze się tym. Co jest kolejnym paradoksem. To karuzela, na której cały czas rzygasz ale i tak cały czas chcesz na nią wejść.
Gospodarując czas staram się odgonić myśli i znaleźć kurację dla duszy. Mam plan.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)