Wciąż martwiąc się czy starczy nam czasu, troszczymy się o samych siebie. Koniec może być blisko, strach. Jak ja mogłam chcieć to zakończyć? Życie dopiero się zaczyna. Dół daje kopa. Ważne, żeby się podnieść. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy ty naturalne, że pisząc o swoim złym samopoczuciu czuje się źle? Jakbym użalała się nad sobą. Najłatwiej pisze się o uczuciach, tak myślę. Nie powinnam się ich wstydzić. W chwili słabości muszę wstać i iść dalej. To dobrze, że od czasu do czasu jestem pozbawiona chęci do życia. Jeden dzień, w którym nie chce mi się walczyć. To czas przemyśleń i spokoju. Wten regenerujesz swoje siły. Sama nie wiem co teraz myślę, muszę wrócić do rzeczywistości. Zbyt długi pobyt w rodzinnym domu, być może źle na mnie wpływa. Ja potrzebuję mieć kontakt ze światem, na żywo. Męczy mnie to ciągłe rozmawianie z ludźmi na facebooku. Szczerze mówiąc, nie chce mi się na nim siedzieć. Najlepiej wyłączyć go i cieszyć się życiem.
Do czego ten świat zmierza? Żeby od dziecka wmawiać ludziom co jest ważne, podając inne wartości niż te co trzeba? My jeszcze coś wiemy o życiu, ale co będzie z naszymi dziećmi, i dziećmi naszych dzieci? Szkoda mi ich. Szkoda mi ich głównie z tego powodu, że nigdy nie doświadczą tego prawdziwego uczucia bycia dzieckiem. Uczucia wolności i beztroski. Nie będą ciekawi świata, będą odcięci. Kto teraz bawi się w piaskownicy? Ja się bawiłam. Kiedyś to była światna forma spędzania czasu. Tyle pomysłów a dzień miał tylko paręnaście godzin. Mijał tak szybko. Pamiętacie to uczucie, kiedy mama wołała was już do domu bo robiło sie późno, a wy mówiliście, że jeszcze chwilę bo tak dobrze się bawiliście? Pamiętam jak grałam na podwórku w piłkę. Grałam dopóki nie zrobiło się ciemno i zimno. To były uroki dzieciństwa, beztroskie życie. Za nas myśleli rodzice, my tylko poznawaliśmy świat. Potem kiedy przybywało nam lat, coraz bardziej zaczęliśmy wszystko rozumieć. Pamiętam jak się wtedy czułam. Byłam trochę przygnębiona i zawiedziona. Poznawałam rzeczywistość i nie podobała mi się. Teraz przywykłam ale jako dziecko ciężko było mi się pogodzić, że życie nie jest takie, jakie mi się wydawało. Łatwe i prostolinijne.
Boje się, że przez ten świat ogłupieję. Staram sie unikać tego, co głupie. W telewizji oglądając program typu Ekipa z Warszawy, czuje się z lekka zażenowana. Jak ktoś może być tak głupi. Kiedy zrobiło się o tym głośno, obejrzałam jeden odcinek z ciekawości. Nie obejrzałam go do końca, nie dałam rady. Nie chciałam, żeby jakoś negatywnie na mnie wpłynął. Moje pierwsze wrażenie to szok i żal, jednocześnie. Jeszcze raz zapytam: Do czego ten świat zmierza? Najgorsze jest to, że takie produkcje wciągają, więc przez przypadek możemy zniszczyć sobie mózg. Już po kilku odcinkach można się przyzwyczaić do fabuły i zachowań aktorów, przez co przestajemy widzieć w tym coś dziwnego i nienormalnego. Z czasem możemy nawet przybrać takiego sposobu myślenia, jak oni. Przez przypadek. To na wyżera mózg i jest stratą czasu. Dziwie się, czemu niektórzy ludzie wzorują się na takich programach. Być może widzą w tym cząstkę siebie. No cóż, każdego musi być trochę po trochu. Czasem naprawdę boje się tego oglądać. Muszę mieć wysoki poziom tolerancji dla takich ludzi. Do takich programów biorą zwykle ćwierćinteligentów, bo kto normalny zgodzi się brać w tym udział? Wszystko jedynie dla pieniędzy czy "sławy". Ludzie z tej ekipy owszem, są rozpoznawalni ale jak? Nikt nie powie o nich dobrego zdania. Gorsze niż dno. Czuję ból umysłowy. Chyba nigdy nie czułam się tak źle po obejrzeniu takiej produkcji. Im płacą za bycie głupim. Posłuchajcie sobie parę ich wypowiedzi. Niektórzy nie potrafią się nawet wysłowić. "Chodziłam do szkoły ale teraz ją dalej chyba nie będę, ponieważ jak już.." Żenada. To słowa Elizy. Kiedyś oglądałam jeden serial, który tak namieszał mi w głowie, że zmieniłam sposób myślenia. Musiałam wrócić do siebie. Jeszcze dodam, że mam świadomość, że wszystko jest wyreżyserowane. To jedynie moje zdanie.
Lubię oglądać rzeczy, z których można coś wynieść. Oczywiście nie w nadmiarze, nie codziennie bo to też szkodzi naszemu zdrowiu. Ostatnio się dowiedziałam, że mózg podczas intensywnego myślenia, zwiększa swoją objętość. Jest mięśniem, którego trzeba ćwiczyć jak inne mięśnie. Interesuje się różnymi rzeczami, o których rzadko wspomninam. Mnie fascynują takie rzeczy jak wrzechświat. Wyobraźcie sobie, że Uran okrąża Słońce w czasie osiemdziesięciu czterech lat. To znaczy, że w ciągu całego Twojego życia okrąży je tylko raz. Fascynujące, prawda? Albo te całe odległości i wielkości, czy świadomość, że nasz Układ Słoneczny nie jest jedyny na świecie. To jest niepojęte, ciężko to wszystko przyswoić. W domu mam dwie książki. Jedną z dziewięćdziesiątego szóstego roku, drugą z tego. W tej pierwszej jest napisane, że Saturn posiada dwadzieścia satelitów, a w tej drugiej, że pięćdziesiąt sześć. Zobaczcie ile w ciągu tych siedemnastu lat odkryli. Nauka ciągle się rozwija. Czytałam też, że Słońce za kilkaset milionów lat pochłonie Merkurego, Wenus i Ziemię. Szkoda, że umrzemy wcześniej bo chciałabym obserwować jak zmienia się świat. Co będzie dalej? Przyszłość jest tak samo fascynująca jak przeszłość. Kiedy to wszystko się zaczęło? Jest tyle wersji. Nie potrafię wyobrazić sobie tego, że świat kiedyś zaczął się w jednym punkcie. Jest tyle teorii ale kto tak naprawdę jest w stanie powiedzieć jak było? Nikt. O tym mogłabym mówić bez końca więc na tym skończę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz