wtorek, 11 lutego 2014

Książka.

Ostatnio zaczęłam czytać. Dużo czytać. Tak jak kiedyś jakakolwiek książka powyżej stu stron była dla mnie nie do przeczytania, tak w przeciągu ostatniego miesiąca przeczytałam cztery, do trzystu paru stron. To mnie mocno pochłanęło. Kiedyś ludzie, którzy czytali sporo książek byli dla mnie dziwni, bo ja nie potrafiłam przeczytać ani jednej ze zrozumieniem. To dla mnie dobry sposób na zabijanie czasu i wyłączenie się. Książka stała się moim niezbędnikiem i teraz nie wobrażam sobie dnia bez niej pod ręką. W momencie kiedy skończę jedną, od razu zaczynam następną. Kontunujuję tego samego autora jeśli mi się spodoba. Ostatnio przemiła i sympatyczna bibliotekarka poleciła mi jakieś nowości. Przejrzałam je, bo zanim coś wypożyczę muszę przeczytać parę stron i zobaczyć czy mnie zainteresuje. Spodobały mi się więc wzięłam je do domu. Szczerze mówiąc były świetne. Dwie książki z serii "Pokolenie Ikea". Dobrze się czyta a ja lubię takie klimaty. Cyniczna książka przedstawiająca szczerą do bólu brutalną rzeczywistość. Zgadzam się z każdym słowem w niej zawartym i oswoiłam się już z jej treścią. Lubię taki czarny humor i szczerość.

Dziś skończyłam drugą część. Byłam bardzo ciekawa jak sie skończy kiedy zostały mi dwa rozdziały więc czytałam w każdej wolnej chwili. Spodziewałam się standardowego zakończenia takiego, jak w pierwszej części ale jednak się zaskoczyłam. Kiedy przeczytałam ostatnie dwie strony i zamknęłam książkę, towarzyszyły mi dwa uczucia - radość i taka pustka. Cieszyłam się, że w końcu ją przecztałam bo jak już wcześniej wspomniałam, bardzo mi się poodbała. Czułam pustkę bo skończyła się no. Poczułam jakbym coś w sumie straciła. Wiedziałam, że już ją przeczytałam i nie będzie drugiej takiej. Chciałabym od razu zacząć trzecią część ale jej nie ma. Ta była z zeszlego roku czyli nie powinnam prędko spodziewać się kolejnej. Fajnie, że była z zeszłego roku bo lubię obecne książki z "naszych czasów". Lubię czytać o tym jak wyglądają nasze czasy. Ta była prawdziwa. Siedziałam chwilę i myślałam, musiałam odsapnąć. Zżyłam się trochę z bohaterem i czułam tę książkę. Teraz myślę bardziej po swojemu.

Powoli wyrobiłam już sobie nawyk czytania więc od razu chciałam sięgnąć po następną. Zaczęłam więc czytać ale coś mi nie pasowało. To nie było to. Chyba za wcześnie. Jeszcze mam w głowie fabułę tamtej i jakoś styl książki, którą zaczęłam czytać różnił się od tamtej. Pisana w zupełnie innym języku choć temat podobny. Normalnie smutno mi się zrobiło, że skończyłam już tę książkę. Ona była idealna. Jeszcze ją przeżywam i wiem, że będę czytać dalej inne książki ale to już nie będą te same. To jak z chłopakiem. Jesteś zakochana, jesteś w związku, jest wspaniale, niczego Ci nie brakuje, kochasz go, pochłania Cię to ale związek w końcu się rozpada. Będziesz miała jeszcze welu innych facetów ale żaden nie będzie właśnie tym. Nie spodziewałam się, żę to mnie wprowadzi w taki dziwny stan. Szczerze mówiąc to byłam nawet zdenerwowana.

Zauważyłam, że odkąd czytam znacznie poprawiła się moja koncentracja i pamięć. Więc warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz